Świat mój pewnie najmniejszy,
świat mój pewnie największy.
Świat, co zmienił się w pożar,
biegnę ugasić w morzach,
biegnę ugasić w morzach.
W morze biegnę płonąca,
świat się we mnie zapalił,
biegnÄ™ naprzeciw fali.
Pierwsze morze dziecięce,
pełne łódek z papieru,
którym nie stało jeszcze
kapitanów, ni sterów.
Drugie morze zachłanne,
zatapia bez powodu.
Po trzecim mew gromady
wiodÄ… statki do lÄ…du.
A gdzie to siódme morze,
jaki jest za nim lÄ…d?
Czy to daleko, czy to daleko,
czy to daleko stÄ…d?
Czy to daleko, czy to daleko,
czy to daleko stÄ…d?
Czwarte, tysiąc okrętów,
aż do nieba kołyszę.
PiÄ…te, tysiÄ…ce muszli
opowiada nam ciszÄ™.
Nad brzegami szóstego
wielka burza dokoła.
Nad brzegami szóstego
stoję, stoję i wołam.
A gdzie to siódme morze,
jaki jest za nim lÄ…d?
Czy to daleko, czy to daleko,
czy to daleko stÄ…d?
Czy to daleko, czy to daleko,
czy to daleko stÄ…d?
Zanim na moim niebie
wzejdzie słońce najczystsze,
morzu opowiem siebie,
morzu siebie wykrzyczÄ™.
BiegnÄ™ do morza, biegnÄ™,
a gdy morze dogoniÄ™,
to przed morzem uklęknę,
to się morzu pokłonię.
A gdzie to siódme morze,
jaki jest za nim lÄ…d?
Czy to daleko, czy to daleko,
zzy to daleko stÄ…d?
Czy to daleko, czy to daleko,
czy to daleko stÄ…d?
Czy to daleko, czy to daleko,
czy to daleko stÄ…d?
GoniÄ… wilki za owcami,
a chłopaki za babami,
a dziewczyny za zamęściem,
a złodzieje, a złodzieje to za szczęściem.
Dobry Pan Bóg świat wystrugał
z drewieneczka najtwardszego.
Czy się udał, czy nie udał,
nie pytajcie, nie wiem tego.
GoniÄ… wilki za owcami.
Zrobił Pan Bóg ziemi grudę
i zimowe ptaki chude,
zrobił mrówki z mrówczętami,
Odrę, Nysę z dopływami.
GoniÄ… wilki za owcami.
Po dziewiÄ…tej jest godzinie,
siedzi Pan Bóg na kominie,
patrzy wkoło, myśli sobie:
"Z czego ja tu szczęście zrobię?"
GoniÄ… wilki za owcami.
Zaczął Pan Bóg szczęście lepić
z lustereczka maluśkiego.
Jedno tylko dostał w sklepie,
nie wystarczy dla każdego.
GoniÄ… wilki za owcami.
Ten ma szczęście, kto ukradnie,
bo za mało w świecie tego,
czy to ładnie, czy niaładnie,
spytaj lustereczka swego.
GoniÄ… wilki za owcami,
a chłopaki za babami,
a dziewczyny za zamęściem,
a złodzieje to za szczęściem.
GoniÄ… wilki za owcami...
Nie pojadÄ™ do Madrytu w tÄ™ niedzielÄ™,
nie wiem nawet, czy wybiorę się za próg,
może drogi swej przebyłam już za wiele
albo może widzę cienie w sercach dróg...
Gdzie są ci chłopcy na świetnych maszynach, gdzie?
Gdzie to się kończy i gdzie się zaczyna, gdzie?
Czy na Mlecznej Drodze, tam,
przyjdzie znów się spotkać nam?
Czy się nie otwiera zatrzaśniętych nieba bram?
Nie pokocham w tym miesiÄ…cu ani roku,
może nawet bez miłości minie wiek,
może serce się po prostu lęka tłoku
albo może widzę cienie na dnie rzek...
Gdzie są ci chłopcy na świetnych maszynach, gdzie?
Gdzie to się kończy i gdzie się zaczyna, gdzie?
Czy na mlecznej drodze, tam,
przyjdzie znów się spotkać nam?
Czy się nie otwiera zatrzaśniętych nieba bram?
Nie sprzedaje się ostatnich samochodów,
jak nie zdradza się ostatnich swoich żon,
lecz kto powie, czy daleko do zachodu
i dla kogo, i dla kogo bije dzwon.
Gdzie są ci chłopcy na świetnych maszynach, gdzie?
Gdzie to się kończy i gdzie się zaczyna, gdzie?
Czy na mlecznej drodze, tam,
przyjdzie znów się spotkać nam?
Czy się nie otwiera zatrzaśniętych nieba bram?
Czy na mlecznej drodze, tam,
przyjdzie znów się spotkać nam?
Czy się nie otwiera zatrzaśniętych nieba bram?