Góralu, czy ci nie żal

Odchodzić od stron ojczystych,
Świerkowych lasów i hal
I tych potoków srebrzystych.

Góralu, czy ci nie żal,
Góralu, wracaj do hal!

Góral na góry spoziera
I łzy rękawem ociera,
I góry porzucić trzeba,
Dla chleba, panie dla chleba.

Góralu, czy ci nie żal...

Góralu, wróć się do hal,
W chatach zostali ojcowie;
Gdy pójdziesz od nich hen w dal
Cóż z nimi będzie, kto powie?

I poszedł z grabkami i z kosą
W guńce starganej szedł boso.
I poszedł z gór swoich w dal.
Góralu żal mi cię, żal...

Góralu, czy ci nie żal...

A góral jak dziecko płacze:
Może ich już nie zobaczę;
I ojców porzucić trzeba,
Dla chleba, panie, dla chleba.

Góralu, czy ci nie żal...









Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma,

bo czy warto po świecie sie tłuc,
pełna miska i radio i Poemat,
zamiast płaczu co zrywał się z płuc.

Dawne życie poszło w dal,
dziś na zimę ciepły szal,
tylko koni, tylko koni,
tylko koni, tylko konci żal...

Dawne życie poszło w dal,
dziÅ› pierogi, dzisiaj bal,
tylko koni, tylko koni,
tylko koni, tylko koni żal...

Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma
i do szczęścia niewiele nam brak,
pojaśniało to życie jak scena,
tylko w butach przechadza sie ptak.