Gonią wilki za owcami,
a chłopaki za babami,
a dziewczyny za zamęściem,
a złodzieje, a złodzieje to za szczęściem.
Dobry Pan Bóg świat wystrugał
z drewieneczka najtwardszego.
Czy się udał, czy nie udał,
nie pytajcie, nie wiem tego.
Gonią wilki za owcami.
Zrobił Pan Bóg ziemi grudę
i zimowe ptaki chude,
zrobił mrówki z mrówczętami,
Odrę, Nysę z dopływami.
Gonią wilki za owcami.
Po dziewiątej jest godzinie,
siedzi Pan Bóg na kominie,
patrzy wkoło, myśli sobie:
"Z czego ja tu szczęście zrobię?"
Gonią wilki za owcami.
Zaczął Pan Bóg szczęście lepić
z lustereczka maluśkiego.
Jedno tylko dostał w sklepie,
nie wystarczy dla każdego.
Gonią wilki za owcami.
Ten ma szczęście, kto ukradnie,
bo za mało w świecie tego,
czy to ładnie, czy niaładnie,
spytaj lustereczka swego.
Gonią wilki za owcami,
a chłopaki za babami,
a dziewczyny za zamęściem,
a złodzieje to za szczęściem.
Gonią wilki za owcami...
Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma,
bo czy warto po świecie sie tłuc,
pełna miska i radio i Poemat,
zamiast płaczu co zrywał się z płuc.
Dawne życie poszło w dal,
dziś na zimę ciepły szal,
tylko koni, tylko koni,
tylko koni, tylko konci żal...
Dawne życie poszło w dal,
dziś pierogi, dzisiaj bal,
tylko koni, tylko koni,
tylko koni, tylko koni żal...
Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma
i do szczęścia niewiele nam brak,
pojaśniało to życie jak scena,
tylko w butach przechadza sie ptak.