Jadą wozy kolorowe taborami
jadą wozy kolorowe wieczorami
może z liści spadających im powróży
wiatr cygański wierny kompan ich podróży
zanim ślady wasze mgła mi pozasnuwa
odpowiedzcie mi Cyganie jak tam u was jest
U nas wiele i niewiele bo w sam raz
u nas czerwień, u nas zieleń, cieni blask
u nas błękit, u nas fiolet, u nas dole i niedole
ale zawsze kolorowo jest wśród nas
Jada wozy kolorowe taborami
ej, Cyganie, tak bym chciała jechać z wami
będę sobie mieszkać kątem przy muzyce
będę słuchać opowieści starych skrzypiec
ciepłym wiatrem wam podszyję stare płótno
co mi dacie, żeby już nie było smutno mi?
Damy wiele i niewiele bo w sam raz
damy czerwień, damy zieleń, cieni blask
damy błękit, damy fiolet, damy dole i niedole
ale będzie kolorowo pośród nas
No i pojechałam z nimi na kraj świata
wiatr warkocze mi rozplatał i zaplatał
i zbierałam dzikie trefle, leśne piki
i bywałam gdzie rodziły się muzyki
i odwiedzam z Cyganami chmurne kraje
i kolory szarym ludziom darmo daje dziś
Weźcie wiele i niewiele bo w sam raz
komu czerwień, komu zieleń, cieni blask
komu fiolet, komu błękit, komu echo tej piosenki
nim odjedzie z Cyganami w czarny las
Mary Lou miała buty z podłej skóry.
Mary Lou cztery klasy bez matury.
Lecz nienajgorszy miała styl,
lecz niezły miała styl.
Mary Lou lat szesnaście chyba miała.
Mary Lou by dwóch naraz pokochała.
Lecz nienajgorszy miała styl,
lecz niezły miała styl.
Mary Lou, dwa wesela, dwa bukiety.
Mary Lou, dwie orkiestry, dwa bufety.
Lecz nienajgorszy miała styl,
lecz niezły miała styl.
Wybaczcie jej, przebaczcie jej.
Nie miejcie za złe tego jej.
Wybaczcie jej, czy wybaczycie jej?
Mary Lou, wszyscy ludzie w oknach stali.
Mary Lou, gdy ją z miasta wyganiali.
Lecz nienajgorszy miała styl,
lecz niezły miała styl.
Mary Lou, chciała z nimi wypić jeszcze.
Mary Lou, ocipiała, jak na wietrze.
Lecz nienajgorszy miała styl,
lecz niezły miała styl,
lecz niezły miała styl,
lecz niezły miała styl.
Wybaczcie jej, przebaczcie jej.
Nie miejcie za złe tego jej.
Wybaczcie jej, czy wybaczycie jej?
Mary Lou, odchodziła już o świcie.
Mary Lou, nie szedł za nią nawet szpicel.
Lecz nienajgorszy miała styl,
lecz niezły miała, lecz niezły miała,
lecz niezły miała styl.
hej,
gorzej być nie może
więc czemu by nie
rozluźnić się?
i na lekkim rauszu
w pozycji na wznak
poczekać na cud...
gorzej byc nie może
nie może i nie będzie
myślę o papajach
i leżąc na wznak
czekam na cud...
żyję jak król
nawet mam swój tron
starty plusz, w kolorze krwi
i berło mam
z tramwajowej szyny.
lokaj szczur
poda mi
kartę kwaśnych win
będę pił
zdrowie dam,
których czasem brak...
koty zamiauczą mi do snu pieśń
i zasnę, wpatrzony w sufit
z czarnego jak smoła nieba...
hej,
gorzej byc nie może...
jestem stróżem
tajemnic ludzi
ostatnim "który wie"
obsceniczne fotografie,
tajne akta - trafiają tu.
straszne rzeczy,
doprawdy straszne...
sodoma, syf i gomora bracie
aż się jeży włos!
wciąż pamiętam
zapach twój
malinowy
zarys ust
silny uścisk
twoich ud
i kształtne piersi
istny cud...
hej,
gorzej być nie może...