Mary Lou miała buty z podłej skóry.

Mary Lou cztery klasy bez matury.
Lecz nienajgorszy miała styl,
lecz niezły miała styl.

Mary Lou lat szesnaście chyba miała.
Mary Lou by dwóch naraz pokochała.
Lecz nienajgorszy miała styl,
lecz niezły miała styl.

Mary Lou, dwa wesela, dwa bukiety.
Mary Lou, dwie orkiestry, dwa bufety.
Lecz nienajgorszy miała styl,
lecz niezły miała styl.

Wybaczcie jej, przebaczcie jej.
Nie miejcie za złe tego jej.
Wybaczcie jej, czy wybaczycie jej?

Mary Lou, wszyscy ludzie w oknach stali.
Mary Lou, gdy jÄ… z miasta wyganiali.
Lecz nienajgorszy miała styl,
lecz niezły miała styl.

Mary Lou, chciała z nimi wypić jeszcze.
Mary Lou, ocipiała, jak na wietrze.
Lecz nienajgorszy miała styl,
lecz niezły miała styl,
lecz niezły miała styl,
lecz niezły miała styl.

Wybaczcie jej, przebaczcie jej.
Nie miejcie za złe tego jej.
Wybaczcie jej, czy wybaczycie jej?

Mary Lou, odchodziła już o świcie.
Mary Lou, nie szedł za nią nawet szpicel.
Lecz nienajgorszy miała styl,
lecz niezły miała, lecz niezły miała,
lecz niezły miała styl.









GoniÄ… wilki za owcami,

a chłopaki za babami,
a dziewczyny za zamęściem,
a złodzieje, a złodzieje to za szczęściem.

Dobry Pan Bóg świat wystrugał
z drewieneczka najtwardszego.
Czy się udał, czy nie udał,
nie pytajcie, nie wiem tego.
GoniÄ… wilki za owcami.

Zrobił Pan Bóg ziemi grudę
i zimowe ptaki chude,
zrobił mrówki z mrówczętami,
Odrę, Nysę z dopływami.
GoniÄ… wilki za owcami.

Po dziewiÄ…tej jest godzinie,
siedzi Pan Bóg na kominie,
patrzy wkoło, myśli sobie:
"Z czego ja tu szczęście zrobię?"
GoniÄ… wilki za owcami.
Zaczął Pan Bóg szczęście lepić
z lustereczka maluśkiego.
Jedno tylko dostał w sklepie,
nie wystarczy dla każdego.
GoniÄ… wilki za owcami.

Ten ma szczęście, kto ukradnie,
bo za mało w świecie tego,
czy to ładnie, czy niaładnie,
spytaj lustereczka swego.
GoniÄ… wilki za owcami,
a chłopaki za babami,
a dziewczyny za zamęściem,
a złodzieje to za szczęściem.
GoniÄ… wilki za owcami...